No na dzień dzisiejszy mówimy chorobom pa pa. Tośka zdrowa tylko ma jeszcze gardło zaczerwienione i do końca tygodnia ZOD :). Michaśke już energia roznosi w domu więc w czwartek na Mikołaja idzie do przedszkola może się uspokoi jak kolegów i koleżanki zobaczy. W przyszłym tygodniu jeszcze pulmonolog w Prokocimiu i może w tym roku damy sobie już spokój z lekarzami (oby). Jednak znów pojawił się problem bo nie wiem czy Antośka nie ma przypadkiem choroby lokomocyjnej, zwymiotowała mi 2 razy w tramwaju i blada jak ściana była i z powrotem musiałam iść 4 przystanki na nogach bo płakała w tramwaju, no nic mam nadzieje, że to jednorazowe było.
A wy macie jakieś sposoby na nudności w trakcie jazdy?