Pokazywanie postów oznaczonych etykietą astma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą astma. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 listopada 2015

ASTMA/ALERGIA: Oczyszczacz powietrza Philips Combi 2w1 AC4080/10

Od dłuższego czasu w naszym domu o lepsze powietrze dbał jonizator-ozonator ale bidocyna już ledwo dycha. Mam przyjemność testować cudeńko, które pięknie rozprawia się z naszym powietrzem w pokoju co jest od razu wyczuwalne. Mając w domu alergików wziewnych i astmatyków wiem jak ważne jest zminimalizowanie kontaktu z alergenem by zapewnić chociażby spokojny sen.
Mieszkamy w starej kamienicy, obok jest dość ruchliwa ulica i jak wiadomo w Krakowie za czystego powietrza nie ma, niestety taka pogoda jak obecnie panuje dla astmatyków wcale nie jest dobre. 


Co zmieniło się odkąd w naszych progach zawitał ten sprzęcior? Przede wszystkim Antosia w końcu przesypia noce bez kaszlu, kaszel i duszności minęły również w męża, który w pracy ratuje się wziewami. Samo to już wiele dla mnie znaczy bo to znak, że w powietrzu nie ma alergenów, które wywołują napady kaszlu i duszności.

Mogłoby się wydawać, że użytkowanie tego sprzętu jest trudne ale nic bardziej mylnego, u nas świetnie sobie radzi z tym Michasia. Jakość powietrza można sprawdzić po kolorze diody, która zaświeca się z przodu i tak: czerwony - zła, fioletowa - wystarczająca i niebieska - dobra. Powiem szczerze, że wcale nie byłam zdziwiona gdy dość często świeciła się czerwona lampka ale oczyszczacz dość sprawnie radził sobie z tym problemem i w miarę sprawnie wszystko przechodziło w kolejne kolory. 
Dużym plusem jest możliwość pracy w dwóch trybach jako oczyszczacz i oczyszczacz-nawilżacz, sami mamy możliwość ustawienia stopnia nawilżenia powietrza 40/50/60 % , tryb nocny, który skradł mi serce bo wszystkie światełka gasną a do snu utula miłe brzęczenie. Dodatkowo na panelu zastosowano diody, które nas informują, że nie ma wody w nawilżaczu lub trzeba wymienić filtry. Nie można zapomnieć o zegarze w którym ustawiamy przez jaki okres czasu ma pracować oczyszczacz.




Intuicyjny panel sterowania z którym, nasza Michasia poradziła sobie świetnie.




http://www.philips.pl/c-p/AC4080_10/urzadzenie-2-w-1-oczyszczacz-i-nawilzacz-powietrza



środa, 23 września 2015

Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce Zdrój

Niedawno wróciłyśmy z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc Rabka-Zdrój co nam dał pobyt tam?
Przede wszystkim mamy zrobiony komplet badań i postawioną diagnozę. Antosia ma stwierdzoną astmę oskrzelową alergiczną  niekontrolowaną oraz alergiczne przewlekłe zapalenie błony śluzowej nosa. "Przeszła" na następny poziom można by rzec astma wczesnodziecięca to już przeszłość.



Oprócz wiadomo zdrowotnych plusów przyznaję, że Anotosia bardzo się zmieniła i nie jest już zamkniętym w sobie dzieckiem. Ten tydzień spędzony w Rabce pokazał inne oblicze mojej córki i to napawa mnie dumą. Dla rodziców zdrowego dziecka takie rzeczy jak mnie cieszyły są normą ale u Tosi to oznaka, że nasza praca nie poszła na marne i przynosi skutki. Więc cieszyłam się z tego, że zostawała sama na stołówce a ja mogłam wyjść do pokoju socjalnego, nawiązywała kontakty z dziećmi i nie bała się podejść pierwsza i bawić się z nimi. Mogłam ją na chwilę zostawić z kimś w pokoju gdy się bawiła i wyjść spokojnie do toalety bez niej uczepionej mojej nogi. Takie rzeczy błahe strasznie cieszą zwłaszcza gdy przedtem ani na krok nie można było odejść a o tym by zaczęła rozmawiać i bawić się z zupełnie obcym dzieckiem nie było mowy no chyba, że w towarzystwie siostry. Na pewno dużym plusem było to, że pojechała bez Michasi i jako tako nie miała w niej oparcia i sama musiała towarzystwo sobie organizować.

Poza tym spacerowałyśmy dużo po Parku Zdrojowym w którym się zakochałam jest przepiękny dla każdego coś się znajdzie, jest plac zabaw, tężnia, mnóstwo atrakcji dla dużych i małych.










Podpis

środa, 15 kwietnia 2015

Po szpitalnie

Myślałam już, że nasza noga szpitalnego progu nie przekroczy jednak wylądowałyśmy po raz 8 w szpitalu :(.  Po 3 tygodniach od zapalenia oskrzeli z obturacją dopadło nas zapalenie płuc, które zaostrzyło astmę. Po dwóch dniach kataru i lekkiego kaszlu, momentalnie zeszło na płuca i skończyło się bardzo mocnymi dusznościami a właściwie dziecko mi się praktycznie dusiło. Nawet największemu wrogowi bym nie życzyła przeżywać takiego strachu o dziecko, gdy robi się wszystko co trzeba a i tak oskrzela i płuca są ściśnięte i dziecko walczy o oddech masakra.
Pomijam bardzo niemiłego pana w karetce, który traktował mnie jak idiotkę pytając czy wiem jak wyglądają duszności bo on nie słyszy u dziecka, Noż kur.. dziwne żeby słyszał jak siedział 2 metry ode mnie za kierownicą a w karetce wszystko się tłukło no ale pan wiedział lepiej niż ja matka, która z astmą u dziecka zmaga się od 9 miesiąca życia czyli ponad 3 lata no ale co ja tam wiem.
W szpitalu od razu następna inhalacja, rtg płuc i na oddział weszłyśmy o 4 rano, Antośka kroplówkę dostała i do spanka poszła spać prawie o 5. Tak więc Święta nam się superowo zaczęły,
Na szczęście już w domku jesteśmy wyszłyśmy w poniedziałek, zaopatrzone w receptę na zapas leków jak ja uwielbiam kurde wypady do apteki z receptami. A bilans po szpitalu 1,2 kg na plusie u Antosi po sterydach dożylnych i buzia zaokrąglona ale mam nadzieję, że szybko zejdzie a w szpitalu szybko się nie pojawimy. Szkoda tylko, że znów przez to straciłyśmy logopedę i diagnozę SI no ale cóż mam nadzieję, że nadrobimy wszystko i po zmianie pogody choróbska już nie będą nas nękać. No i jedno jest pewne nasza alergolog-pulmonolog już nie odpuści i trzeba będzie wyjechać do sanatorium.  


Podpis

środa, 18 kwietnia 2012

Co nas czeka w najbliższym czasie

Ano same wizyty lekarskie niestety :( w ty miesiącu musimy jeszcze odwiedzić laryngologa. Dzisiaj byłam z Tosiandą u alergologa i w sumie nic optymistycznego nie usłyszałam :( lekarka nawet jak stwierdziła zła jest bo już sama nie wie o co chodzi, Tośka odkąd wyszła ze szpitala non stop jest chora. Cały czas ma katar i co jakiś czas zapalenie oskrzeli ażeby było miło ostatnio wymiotowała przy kaszlu przez tydzień. Tym sposobem do naszego towarzystwa leków wzajemnej adoracji doszedł nowy towarzysz broni ale jest jeden szkopuł otóż jest od w Polsce zarejestrowany dla dzieci od 6 roku życia ale w USA od 2 roku. No cóż mam tylko nadzieje, że nam pomoże i skończą się wieczne katary w przeciwnym razie czeka nas wizyta na oddziale i badanie rzęsek. W sumie za bardzo nie wiem o co chodzi w tym badaniu coś poczytałam w necie ale nie bardzo mi to rozjaśniło sytuacje, do tego mamy skierowanie do por immunologicznej i tam mają nam zrobić dalsze badania ale się je robi na oddziale. Więc w najbliższym czasie czekają  nas w najgorszym wypadku 2 pobyty w szpitalu ale mam cichą nadzieje,  ze na jednym się skończy.

czwartek, 12 kwietnia 2012

koSzMARKI NOCNE

Ostatnie 2 noce to masakra  poszłam spać przed 2 w nocy. Tośka produkuje ogromne ilości kataru i większość spływa do żołądka a ten już nie może trawić tych ilości kończy się wymiotami. Wczoraj wymiotowała w sumie chyba z 4 razy w ciągu dnia i to przy kaszlu aż tak dużo tego ma, byłyśmy u lekarki i na szczęście osłuchowo czysto. Przynajmniej tu mi ulżyło bo na oskrzela nie schodzi.Czasem zastanawiam się czy będzie choć więcej niż 2-3 dni bez kataru jak na razie odpowiedz brzmi nie :( a żeby było miło zęby jej jeszcze idą a tak dla towarzystwa wrr. Na dodatek po szaleństwach z Michaśką zaczyna brakować jej powietrza i dyszy eh cholerna astma. Miśka natomiast na przemian daje czadu wieczorem przed spaniem aż nerwy puszczają a jak jej zwracamy uwagę to się śmieje albo wrzeszczy masakra normalnie jakaś z nią jest. Nie mam pojęcia jak nad nią zapanować. No ale pokładam nadzieję w wygranej książce "niegrzeczne dzieci: 9 kroków do posłuszeństwa" choć te 9 kroków do posłuszeństwa mnie trochę przeraża ale może tam znajdę jakiś złoty środek na to moje starsze szczęście.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Okiem Michasi - choroba Antosi

Michasia coraz częściej gdy bawi się w dom ma chore dziecko, dawniej było tak że dziecko po prostu było chore teraz dziecko ma już astmę. Ostatnio jeździ wózkiem z pieskiem, który jest przykryty kocem i mówi do mnie: Mamo, jadę z moim dzieckiem do szpitala bo ma astmę. Wiesz, mamo kaszle i dostanie zastrzyk od pani w rączkę i już nie będzie kaszleć i będzie mieć inhalacje. Ja aż szoku doznałam, że ona tak dużo wie o tym wszystkim co się dzieje z Tosią. Czasem gdy Tosia kaszle podchodzi do niej i mówi, że będzie miała inhalacje to już nie będzie kaszleć.  Kiedyś opowiadała mi, jak jej mężowi :) trzeba było na siłę robić inhalacje z mucosolvanu bo nie chciał (czasem musiałam Tosi robić na siłę bo trzeba by nie wylądować w szpitalu).
Czasem ta jej mądrość mnie przeraża ale może dzięki temu jak sobie to trawi łatwiejsze są nasze rozstania gdy jestem z  Tosią w szpitalu

poniedziałek, 26 marca 2012

Oswoić ASTMĘ

Czasem mam wrażenie, że to nie wykonalne a ja walczę z wiatrakami. Dobija mnie to ciągłe chorowanie, infekcja za infekcją ostatnio przerwa miedzy chorobą to 5 dni. Wykańczają mnie te nerwy czy ten katar zejdzie tak jak ostatnio na oskrzela i będzie obturacja a zaraz zapalenie oskrzeli czy może się uda. Czy ten antybiotyk i nowe leki wspomagające  coś dadzą czy uda się nam jakoś przetrwać bez szpitala czy znów zawitamy w progi oddziału Pulmonologicznego na 2 tyg jak to Tosia ma w zwyczaju. Dla mnie każdy dzień to walka by katar nie zmienił się w nasz standard i co i właśnie nic jak zwykle kończy się tak samo obturacją. Odkąd zaczęły się infekcje jeszcze się nie zdarzyło by katar porostu znikł zawsze się zmienia w gorsze rzeczy. Czasem wydaje mi się, że nie daje z siebie tych 100 %, ze coś robię  nie tak skoro znów przegrywamy i Tośka choruje. Wykańczają mnie te inhalacje  bo ostatnio Tosianda się buntuje i zamiast tych max 15 min inhalujemy się prawie 30 bo trzeba robić przerwy bo płacze, wije się, wyciąga przewód i to bez celowe bo lekarstwo idzie w powietrze. Później znow inhalacja tyle, że przez babyhaler i znów bunt płacz ale tym razem szybciej bo to tylko 15 wdechów czasem się i nawet tyle nie udaje bo góra 11.Czasem dochodzi antybiotyk, osłona, krople do nosa (tu tez walka o to by zakropić), odciąganie kataru też do przyjemności nie należy. Jedynym lekiem który przyjmuje ze smakiem jest singular tak bo słodki wiec ten plus. Jedyny lek przy którym nie muszę się męczyć, żeby podać. Kiedyś by mi przez myśl nie przeszło, że będę mieć chore dziecko i każdego dnia walczyć o to by przyjmowało leki bez których nie może się obejść a jednak teraz to dla mnie norma. Koleżanki czasem panikują jak dziecko im zachoruje na zwykle zapalenie oskrzeli dla mnie to norma, coś co mam kilka razy w miesiącu i już na mnie wrażenia nie robi. Staram się to wszystko jakoś ogarnąć, poukładać sobie ale nie umiem może jeszcze czasu potrzebuje ale nie wiem czy można się przyzwyczaić do tego, ze dziecko choruje. Nie oczekuje słów współczucia bo nie o to tu chodzi. Ktoś zapyta a o co? Odpowiedz brzmi nie wiem, może zrozumienia, wsparcia.

Nieliczne chwile gdy Tosia sam się inhaluje.